
W dniu 07.03.2015 r. Reksiu został uśpiony z powodu dyskopatii . Zastrzyki na tą chorobę nie pomagały i Reksiu cierpiał więc tak się musiało stać :( Niestety . Jak mój tata pojechał go uspać to nie mogłam znaleźć sobie miejsca cały czas płakałam . Po Reksiu żałobę mamy do dziś . Był to nasz najukochańszy pies , który zawsze zostanie w naszej pamięci . Miał on wiele zalet , "był prawdziwym psem ze skóry i kości " . Teraz pozostają po nim tylko bardzo dobre , miłe wspomnienia . Nigdy o nim nie zapomnę . Był to tak energiczny pies , nigdy nie chorował i z dnia na dzień było z nim coraz gorzej na koniec moja mama dała mu się napić wody , a Reksiu ledwo co uniósł głowę , aby się napić . Biedny miał łzy w oczach ... jak on musiał cierpieć . Teraz codziennie idę w miejsce jego pochówku i mówię "Dobranoc Reksiu , spij dobrze ! " . Ile ten pies nauczył nas wyrozumiałości . Dziękuję Ci , że byłeś ze mną te 13 lat , że przeżyłeś ze mną moje dzieciństwo . Spoczywaj w pokoju piesku ... [*] Teraz pewnie gdzieś wysoko bawisz się z innymi pieskami i latasz w obłokach [*] ... mój kochany ... Wierzę , że się spotkamy [*]
A tu taka niespodzianka :
Witaj piesku ! Czy to cud ,czy jakiś zbieg okoliczności , a może to jednak jakiś sen . A więc dzień przed śmiercią Reksia w naszym domu pojawiła się nowa lokatorka . W dniu 06.03.2015 r. byłam w kościele , a później pojechałam do kuzynów . Kiedy przyjechałam to było już ciemno , jak zwykle poszłam pogłaskać Toffika . Patrze się i myślę , że to jakieś zwidy , czy to są jakieś 2 Toffiki .Przyglądam się bardziej , a u mojego sąsiada jest niewielki piesek , który chce bardzo iść do Toffika i skiałczy . Pobiegłam do mojej mamy i jej to opowiedziałam , a ona prawie karmiła Reksia i powiedziała mi , abym poszła zobaczyć czy u sąsiada jest bramka otwarta , bo może tam jakiś piesek wleciał . Ja wyszłam na drogę i się patrze , a bramka zamknięta później jeszcze raz na nią spojrzałam , a bramka jest otwarta , a pies koło mnie skacze i mnie liże . Pobiegłam z tym pieskiem do mojej mamy i mówię jej żeby poszła się zapytać sąsiadki kogo to jest pies . Więc ja i moja mama i oczywiście suczka poszłyśmy się dopytać , a sąsiadka się ucieszyła na nasz widok i mówi , że jak wracała z pracy rowerem to zaczął biec za nią jakiś chudy , bezdomny piesek . Ona jechała rowerem i nie zwracała na niego uwagi , aż tak suczka dobiegła do naszej wioski . Pani Anna , bo tak miała na imię sąsiadka dała mu jeść , ale za bramkę , żeby się piesek nie przypałętał bo ona sama ma 4 psy wszystkie przybłędy . A pies włożył głowę w ogrodzenie i nie może wyciągnąć . Musieli ściągać bramkę z zawiasów , aby się wydostał . Piesek wszedł tam na podwórko i stał cały czas przy naszej siatce koło Toffika i skomlał . Pani Ania mówi nam ,że bardzo dobrze żeśmy przyszły , bo miała się nas pytać czy nie chcemy psa , bo wiedziała , że my po uspaniu Reksia będziemy brali jakiegoś małego pieska ze schroniska , aby Toffi nie był samotny . I tak piesek jest już z nami 4 dni ma na imię Doxa ma długie łapki jest 2 naszą przybłędą , chuda, ma około 0. 5 roku . Toffik się z nią zaprzyjaźnił . Razem się bawią , nie nudzą się. Doxi jest nam tak wdzięczna , ze przyjęliśmy ją do naszego domu . Już w pierwszy dzień swojego pobytu u nas zgryzła całą miotłę.
Jej jedna bardzo zauważalna cecha charakteru to , to że już w 1 dzień wszystkim rządziła , nie mogę nawet pogłaskać Toffika bo już na niego wskakuje .Bardzo szybko się zadomowiła. Niczego się nie boi :) Jest bardo podobna do Toffika , czasami to nie mogę ich rozróżnić . Chyba moje modlitwy w Kościele zostały wysłuchanie . Pozdrawiam !